Håkan Nesser „Kim Novak nigdy nie wykąpała się w jeziorze Genezaret”

14-letni Eryk podkochuje się w nauczycielce, rysuje komiksy o czarnych charakterach i ostatnich sprawiedliwych, no i marzy o zaznajomieniu się ze świerszczykami ojca 6-palczastego Edmunda… Właśnie kończy się rok szkolny, nadarza się niespodziewana okazja… Eryk ma spędzić wakacje nad jeziorem Genezerat w towarzystwie Henry ego, swojego starszego brata oraz Edmunda… Będą zajadać się parówkami, watą cukrową i goframi, nudzić, wiosłować, wyruszać na tajemnicze nocne wyprawy, wchodzić za friko na festyny, podglądać życie dorosłych oraz marzyć o pewnej nastolatce, która pracuje w sklepie i rzecz jasna o nauczycielce, która na nieszczęście okazuje się być dziewczyną reprezentacyjnego szczypiornisty, Bennego Armaty, słynącego z atomowego uderzenia…

Niezwykła powieść kryminalna, ale też pełna uroku opowieść, jakby słodko-gorzka, o dojrzewaniu, poznawaniu siebie i świata.

/opis z lubimyczytac.pl/

Lolanta:

Przydługi tytuł jednych odstraszy od tej książki, innych zachęci. Mnie przyciągnął. Bo taki inny, oryginalny. Ale jak tytuł ma się do książki? No właśnie nijak. Kim Novak była aktorką, (a właściwie to jeszcze jest, ma 83 lata), symbolem seksu, dla młodych chłopców bardzo ważna postać. Ale w sumie tyle o tym. Aha, i jeszcze, że ich nauczycielka, w której się podkochiwali była do niej podobna. I, że nie wykąpała się w jeziorze Genezaret. A dlaczego miałaby się tam kąpać? Doprawdy nie rozumiem tego tytułu.

Książka mi się dłużyła i w sumie nie wnosiła nic nowego ani ciekawego. Na początku myślałam, że będzie interesująco, że coś niezwykłego stanie się na wakacjach nad jeziorem Genezaret, ale tak naprawdę to dni wlekły się niemiłosiernie, a upał doskwierał. Morderstwo? Nawet ono nie rozkręciło akcji. Spory zawód.

Moja ocena w skali lubimyczytać: 4/10 czyli „może być”

Miss Attitude:

Jedyne, co mogło przyciągnąć do tej książki to okładka i intrygujący tytuł. Zatrzymała jedynie chęć poznania zakończenia i pojawienia się tego ‚wow’, które udowodni mi, że ta książka jest dobra. Bo sądziłam, że jest – wiele osób ją polecało, została zekranizowana, przeczytałam kilka umiarkowania zachęcających recenzji..

Książka dzieli się według mnie na dwie części – tę spokojniejszą, gdzie dwóch chłopców zabija wakacyjny czas i drugą, gdzie wydarzyła się tragedia i wszystko powinno nabrać tempa. Ale nie nabiera. W którym momencie jest to kryminał? Pojawienie się trupa od razu klasyfikuje powieść? Żadnego zaskoczenia, suspensu, intrygi.. Nuda, nuda, trupek, nuda, nuda..

Moja ocena jest taka, jak Lolanty.

 

Reklamy